tailending3 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2003

very busy

1 komentarz

ostatnio jestem,…oj very,very busy…robie 10 rzeczy naraz i brakuje mi miejsca na notatki w telefonie..ech te cholerne komory..niestety nie moge bez tego zyc,bo nie docieraly by do mnie wazne informacje „miedzystudenckie”..ciagle jakies sprawy sa..notatki,nie notatki,zmiany terminow itp,.itd.a jak sie nie ma telefonu to sie o wszystkim dowiaduje na koncu albo wcale..i co tu zrobic?:(i znowu trzeba byc troche nieweganskim,zeby dzialac dla zwierzatkow…tak bywa…a ostatnio trafilam na stronke o testowaniu telefonow na zwierzetach i zalamac sie mozna:(ale co zrobic?zeby dla nich dzialac,musze miec to cholerstwo..i chyba lepiej,zebym je miala w takim razie… Ech..niezywa jestem zupelnie po tym dniu dzisiejszym…spalabym jutro do 12 ,ale chyba Kochanie juz wtedy bedzie niedaleko..hurra:)))))Tak mi go brakuje….

przypomnialam sobie,ze trzeba by o tym wspomniec..bo malo kto wie jak sie zaczal moj zwierzecy swir:)))a zaczal sie tak,ze gdy malutka Alusia lezala sobie w szpitaliku wsrod wielu malutkich wlasnie urodzonych dzidziusiow to przez okno wszedl….kot:)i do ktorego lozeczka zajrzal? Oczywiscie do lozeczka malutkiej dziewczynki z krainy czarow…zostawiajac po sobie slady lapek na beciku malenstwa:)I tak oto rozpoczela sie Alicji przygoda z wcale nie mniejszymi naszymi bracmi…Amen:)

juz po kole z tulowia..nareszcie….:)zostalam dokladnie przepytana z macic,pochw,penisow retroversusow,sigmoidalisow itp.itd.i wreszcie mam to wymarzone 3. uff:))))))koniec stresow.,..i poczatek..ale jeszcze nie dzis:)jutro kochanie przyjezdza a jak sobie pojedzie to bede musiala zaczac myslec o egzaminie z biochemii…aaaa…ale dzisiaj full relax:)niezywa jestem…i jeszcze pies mi przed chwila ukradl bezczelnie kanapke..tak to jest jak sie zostawia talerz na krawedzi stolu a nie na jego srodku..zawsze cos nagle zniknie..szczegolnie jesli to kanapka z pasta tofu …dobrze,ze mi nie ukradl z pasta z awokado,bo taka mam pyszna:)mamusie mam taka dobra ze mi zrobila…:)))z takiej ksiazeczki z weganskimi przepisami,ktora dostalam od Sloneczka:****W ogole rodzinka cos ostatnio mniej marudzi,ze mi odbija itd.tylo raczej sie o mnie martwi,wiec wymyslaja dla mnie rozne vegan-jedzonkoi nawet chca dla mnie zainwestowac w jakis malakser czy cos tam ..do robienia past kanapkowych..:)):))) nie mam absolutnie nic przeciwko:)

Tym razem nie o cierpieniach zwierzat zwiazanych z przemyslem mleczarskim,ale o tym jakie mleko jest”zdrowe”….nie wiem,moze ja jakas dziwna jestem,ale mnie za nic w swiecie nie przekonuja argumenty,ze wiekszosc lekarzy uwaza odwrotnie…czy wiekszosc=slusznosc?Ale coz ..ja taka nie jestem jakw iekszosc…nie glosuje na sld,nie slucham kolesia z czerwonymi wlosami..z reszta ten koles kiedys cos takiego powiedzial,ze oni graja dla wiekszosci a nie dla tych 5 % „innych”=inteligentow itp.To ja widocznie naleze do tych lepszych:)z reszta nie od dzisiaj to wiem:))wiadomo,ze spoleczenstwo generalnie glupie jest i jak cos jest popierane przez wiekszosc to znaczy,ze raczej poziom tego jest zenujacy…a wiec zapraszam np. tu: www.nocun.com/mleko.html

jade do Sloneczka….mmmmm….ale fajnie,i pojdziemy ogladac ladne zdjecia ptaszkow:)cieszem sie:)tylko nie zobacze mojego tatusia wraz z ekipa znajoma w teledurnieju,ale nagram sobie:)no i bajki nie zobacze o 19,o weterynarzu Fredzie,hyhy:)))):))))))))hmm..chyba sobie wyjde wieczorem pobiegac z pieskiem,bo cos jestem na sportowym glodzie:)ale jutro aerobik:)szkoda,ze nie mam czasu,bo bardzo chetnie bym gdzies sie wybrala na joge,bo uwielbiam..ale coz…nauka nauka nauka..nawet na Wielkiej Orkiestrze nie bylam,tylko sesemesa wyslalam..szkoda,ze nie bylam…super sprawa..mogliby tyko sobie te fajerwerki darowac,bo zwierzaki cierpia:(((

juz po kole z biochemii.ale luzik byl,a tak zakuwalam cala noc:)ale do egzaminu mi sie przyda.w ogole duuuzoo roboty,musze sie wziac za kolo z tulowia wreszcie,a ozniej to juz zostanie”tylko”egzamin…aaa…taki straasznnnnieee wielki z biochemii.Ale dam rade,prawda?:)))a jutro bede pewnie ze dwie godziny stac pod dziekanatem,hyhy:))ech..i musze sie dowiedziec czy mnie czasem na badania nie chca wyslac..I hope,ze nie,bo strasznie tego duzo,na jakies czynniki odzwierzecei chemiczne itp.itd.a poza tym to ja lekarzy nie lubie,jakas fobie mam od niepamietnych czasow:)na szczescie zdrowa jestem:))))))A w ogole to ja kcem wakcje jusz!!!!!!hmm..ciekawe czy w ogole bede je miala….a kcialabym bardzo pojechac wreszcie na jakas”ptasia”wycieczke,ale terminy takie sobie…ale na pewno gdziez ze Slonkiem wyskoczymy,moze na rowerki:)a poza tym na Woodstock of course:)

Jest taki strasznie,ale to strasznie biedny kotek w schronisku:((pisali o nim z reszta w weekendowej wyborczej…sprawa wyglada tak,ze wzieli go ludzie z trojka dzieci ze schroniska,a potem okazalo sie,ze biedactwo jest bardzo bardzo chore,na tyle,ze nie stac ich na leczenia-sama operacja kosztowalaby 400 zl,nie mowiac juz o dalszych kosztach leczenia…Widzialam biedaczka slicnego..bylam wtedy w lecznicy,gdy oni przyjechali z tym kotkiem i sprawa jest tak powazna(peknieta przepona),ze mozna go operowac tylko pod respiratorem na klinikach,no i jak juz pisalam drogie to..a schronisko nie zaplaci,no bo oni go juz wzieli…wrr…A teraz zmuszeni zostali go oddac znowu…No i w lecznicy jest wielka zbiorka na leczenie kotka i of course szuka sie mu domu nowego..no chyba ze tamci ludzie go wezma,jak ktos im zaplaci za leczenie…ale oni jeszcze jednego kota maja to tez mozebyc problem,bo ten zdrowy moze choremu sympatii nie okazywac,mowiac delikatnie…ech..I hope,ze bedzie dobrze…

adopcje

Brak komentarzy

znow nowe schroniskowe zwierzaki do wziecia..i to jakie rozkoszne!!!i nawet Sztefana pokazali:)on jest taki boski!!!!!!!!!patrzec tu: www.psy.info.pl/schronisko_wroclaw/zwierzeta_do_adopcji.html

w wydaniu prozwierzecym:)

http://www.peta.org/feat/pinup/desktop.html

bo cos nie mialam kiedy napisac:(Bylo po prostu przecudownie..mmm…chatka w gorach..o polnocy ognisko na sniegu…i wyjatkowa noc w jakiejs morderczej temperaturze..:)ale przetrwalam..2 karimaty,2 spiworki,2 kurtki + sto ciuchow na sobie:) ale najbardziej to mnie ogrzewalo moje ukochane sloneczko..I przez cala noc lecialy mantry buddyjskie..mmm…w chatce krisznowca z reszta:)))ciekawie:)))Bylo cudownie….Sylwester nad Sylwestrami!!!
Za to moj piesek mimo nafaszerownaia jakas chemia straszna(bo inaczej to sie z nim nie da,potworny panikarz,strasznie sie boi strzalow)..a wiec mimo srodkow nasennych,piesek szalal:(za szybko na niego podzialalo..spal po poludniu,a w nocy juz mu przeszlo:(biedne te zwierzaki przez te glupie fajerwerki..


  • RSS